Innowacje Zarządzanie

Groupon – czy warto zdecydować się na współpracę?

Historia Groupon jest krótka aczkolwiek niesamowita. Pierwsze kupony promocyjne sprzedał w październiku 2008 w Chicago, a dziś jest już to globalnie rozpoznawana marka, i można odnieść wrażenie, że inwestorzy się o nią zabijają. Do tej pory Groupon zebrał od nich 1120 mln dolarów. Wiadomo również, że pod koniec zeszłego roku odrzucił ofertę przejęcia przez Google za 6 mld dolarów, czyli właściciele uznali, że firma jest warta więcej. Decyzja ta wielu na pewno zaskoczyła. Jednak plotki o planach wejścia Groupon na giełdę i wycenie sięgającej 15 mld dolarów, to już chyba nieporozumienie. Tym bardziej, że górne widełki wyceny to 20 mld dolarów. Czy dwuletni projekt może mieć aż tak dużą wartość? Wyników finansowych nie znamy, ale mi nie chce się w to wierzyć. Oczywiście nie mam przed oczyma prospektu emisyjnego i mogę jedynie dyskutować o faktycznej wartości spółki. Rynek ich wyceni i pokaże, kto ma rację, ale odpowiedzmy sobie na pytanie czy Groupon dla każdego jest taki „super”?

Ile wart jest Groupon dla przedsiębiorcy? Czy oferuje usługi aż tak atrakcyjne, że jest na ustach wszystkich? Na pewno nie dla każdego jest to najlepszy partner w biznesie.

Parę dni temu do mieszkańców Warszawy skierowana była oferta sushi w restauracji Gugo na Wilanowie. Dla klienta całkiem ciekawa, bo promocyjna cena wynosiła 20 zł zamiast normalnej stawki wynoszącej 50 zł. Rabat wynosił 60%. Sprzedano 2069 kuponów! Dla właściciela tego sushi baru koszt promocji za pomocą Grouponu wyniósł teoretycznie minimum 62 070 zł (2069 x (50-30)). Napisałem minimum, bo przecież cena 20 zł musi zawierać jeszcze prowizję dla Groupon. Ile może ona wynieść? Pewnie z 10-30%? Zła odpowiedź. Może nawet 50-100%! W takim razie:

  • klient chętny na sushi w Gugo oszczędza 30 zł
  • groupon zarabia na nim teoretycznie nawet do 20 zł
  • koszt promocji restauracji za pomocą tego cudownego serwisu wyniósł właściciela teoretycznie nawet 103 450 zł (2069 x 50)

Nie wiem jaki jest koszt składników potrzebnych do przygotowania sushi, ale wiem że cena wynajmu lokalu w Warszawie jest olbrzymia, kucharz również wiele sobie życzy, więc właściciel mocno dopłaca do każdego klienta, który niby płaci 20zł (a przecież wiemy, że te pieniądze mogą nawet w całości iść do pośrednika, czyli Groupon).

Co mogło kierować właścicielem, który zdecydował się na tak dużą inwestycję!?

  1. Chęć pozyskania wielu nowych klientów, którzy skosztują jego specjałów i wrócą. Najlepiej ze znajomymi.
  2. Prawdopodobnie każdy zadowolony klient opowie o restauracji Gugo trójce znajomych.
  3. O Sushi barze dowiedzą się wszyscy użytkownicy Groupon w Warszawie.
  4. Może ktoś napisze artykuł o Gugo?

Teraz jak według mnie wygląda rzeczywistość?

  1. Naprawdę imponująca grupa osób skorzystała z okazji! Duża ich część to zapewne studenci, którzy ponownie raczej szybko nie wydadzą 50 zł na kolację, bo ich na to nie stać. Zamiast japońskich potraw raczej jedzą chińskie specjały – zupki. Może za parę lat jak już skończą studia, to będą stanowić target sushi baru Gugo, ale jaką mamy gwarancję że on wytrwa tyle lat na rynku?. 😉
  2. O przepysznym sushi zapewne opowiedzą swoim znajomym. Jeśli tylko im zasmakuje, bo możliwe, że pierwszy raz w życiu zjedzą tą w sumie drogą potrawę. Za to znacznie bardziej prawdopodobne, że opowiedzą znajomym o Groupon i może nawet zrobią to na Facebooku.
  3. Faktycznie zapewne dziesiątki tysięcy osób otrzymały informację o promocji, ale jakoś ofertą mimo bardzo atrakcyjnej ceny zainteresowało się „zaledwie” 2069. Czyli reszta albo akurat nie miała czasu albo nie lubi sushi i klientem Gugo prawdopodobnie nigdy się nie stanie.
  4. Tutaj właściciel miał rację! Napisałem artykuł o Gugo! Sporo w sumie go to kosztowało, ale moje usługi nie należą do najtańszych. 😉 PS pozdrawiam i naprawdę wystarczyło by kilka tysięcy, a artykuł by się i tak pojawił. Nie trzeba było angażować w to Groupon!

Pewnie część osób powie „sushi jest przepyszne, warte każdych pieniędzy. Raz spróbujesz, a będziesz chciał więcej…” Dobrze zgodzę się z Wami, ale użytkownicy Groupon to ludzie lubiący okazje i gdy znów będą mieli ochotę na sushi, to kupią bon do innego sushi baru.
Podejmując współpracę z firmą typu Groupon zastanów się dobrze, czy w przypadku Twojego rodzaju biznesu jest to opłacalna forma promocji. Na pewno dla niektórych produktów jest to strzał w dziesiątkę, ale nie dla wszystkich.

You may also like
Polski TimeCamp godnym rywalem dla Rescuetime
Zarządzanie, ale jakie?
  • Szanowny Autorze!
    Pisząc artykuł warto wykonać nieco dokładniejszy research!
    1. Nie byłoby wtedy znaków zapytania o poziom prowizji Groupona (VAT nieco utrudnia tu rachunki, w skrócie podam, że -przy VAT =23%, z każdych 100 zł za kupon do usługodawcy trafia 31,30 netto).
    2. Myślę, że traktowanie jako kosztów POTENCJALNYCH przychodów z usługi wykonanej dla klientów, którzy mieliby zjawić się w restauracji w liczbie równej tym z kuponami – to nadużycie.
    3. A może warto porównać jaki byłby koszt pozyskania dla restauracji tej samej liczby klientów INNYMI metodami? Może reklama w prasie lokalnej? Może billboardy? Może reklama radiowa? I jaka byłaby skuteczność takiej reklamy? Jakie jej koszty? I jaka skuteczność?
    4. Nie jestem specjalistą od gastronomii (od Groupona w kosmetyce, owszem). Wydaje mi się, ze poprawny rachunek mógłby wyglądać tak: ile dopłaciliśmy do każdego klienta (bo zapewne koszt przygotowania porcji sushi był większy od przychodów) i jak się to ma do kosztów innych metod MARKETINGU, dających ten sam efekt informacyjny (2 069 osób + ich krewni i znajomi królika) wie dokładnie jaka jest jakość naszej oferty!
    Wygląda trochę inaczej….
    Osoby zainteresowane praktycznymi wskazówkami, jak salon kosmetyczny może zyskownie współpracować z Grouponem zapraszam na bloga http://grouponkosmetyka.wordpress.com/.
    MP.

  • legrupon

    @bizzwizz, wybaczając autorowi pewne niedokładności w obliczeniach;) chciałem powiedzieć, że na pewno grupon może nagonić w progi każdego biznesu tłumy „klientów” ale znam mnóstwo różnych przypadków w różnych branżach, gdzie grupon przyniósł więcej kłopotów niż korzyści i nie mówię tu o głośnych przypadkach z mediów:) tylko o bliższych tematach z mojego otoczenia.
    Ponad to klienci o których piszesz „(2 069 osób + ich krewni i znajomi królika)” autor słusznie zauważył, że większość z nich to łowcy okazji:( więc szansa, że wrócą na sushi czy po inny produkt w to samo miejsce jest marna. Jest wiele lepszych form promocji za taką kasę:) A ta moda żyje tylko dzięki temu, że masy ludzi chciałyby dostać wszystko najlepiej za darmo…;) to daje złudne wrażenie, że to taki super temat (no bo tyle osób to kupuje) ale nie oszukujmy się, raczej nie dla przedsiębiorców, którzy w najlepszym wypadku wyjdą na 0:(.

  • Morgie

    No dobrze, ale z tego co wiem, przedsiębiorca może dać limit zakupionych ofert – wtedy nie przyjdzie mu 30tys klientów na których niewiele zyska, tylko na 100 – a reklama ciągle będzie reklamą.

Najwyższą formą docenienia jest lajk! ;)

Help spread the word. You're awesome for doing it! Dziękuje!