Category : Blog

Blog Informatyka Innowacje

Wzloty i upadki firmy Google – cz. 2

Kontynuacja posta Wzloty i upadki Google. część 1

Wejście na giełdę

Wejście na giełdę przynosi olbrzymie pieniądze z oferty publicznej i jest marzeniem dla wielu przedsiębiorców. Nie było nim jednak dla właścicieli wyszukiwarki. Google nie potrzebował pieniędzy z giełdy. Miał wystarczająco duże zyski, by realizować swoje plany bez wykorzystywania środków zewnętrznych. Niestety fundusze inwestycyjne, które zainwestowały w pomysł Paga i Brina w końcu chciały zrealizować swoje zyski.

Dla pomysłodawców wyszukiwarki wejście na giełdę było zabraniem części ich niezależności oraz koniecznością opublikowania informacji o dochodowości swojego przedsięwzięcia.  Być może właśnie dlatego David Heinemeier Hansson w swoim wykładzie na Stanford University nazwał fundusze venture capital bombą z opóźnionym zapłonem.  Google weszło na giełdę 19 sierpnia 2004 z ceną nominalną 85$ za akcję, a kurs otwarcia wyniósł 100.1$. Oferta publiczna była warta 1.67 mld dolarów. Zanim Google wszedł na giełdę Larry Page napisał oficjalną wiadomość do przyszłych inwestorów, w której podkreślił, że

„Google nie jest zwykłym przedsiębiorstwem. I wcale nie zamierza się takim stać”.

Właściciele bali się kultury organizacyjnej panującej w spółkach giełdowych. Page i Brin otwarcie pisali, że Mieszanie w głowach zespołu menedżerów z powodu krótkoterminowych celów jest tak samo pozbawione sensu, jak ważenie się co pół godziny podczas odchudzania.”

Google nadal chciał być fabryką innowacji. W firmach giełdowych wiele z dobrych pomysłów, które mają perspektywy, ale wymagają dłuższego czasu na widoczne efekty, umiera z racji na konieczność przedstawienia akcjonariuszom dobrych wyników kwartalnych. Mimo wejścia na giełdę firma ma się bardzo dobrze i wyniki finansowe są godne pozazdroszczenia. Największy historyczny kurs zamknięcia wynosił 711.25$, a obecna cena akcji kształtuje się na poziomie 600$. Kapitalizacja rynkowa firmy wynosi ponad 190 mld dolarów. Jednak jakby dziś wyglądała sytuacja firmy, gdyby założyciele nie byli zmuszeni do wejścia na giełdę? Nikt nie wie. Nie wiadomo również jak długo credo firmy mówiące „Nie czyń zła” będzie aktualne, bo od 2004 na decyzje firmy ma wpływ również Wall Street.

Złe przyjęcie usługi Street View

Produkty Google nie zawsze są przyjmowane przez społeczeństwo
z entuzjazmem. Ludzie nadzwyczaj cenią swoją prywatność i nic dziwnego, że nie chcą dzielić się nią z obcymi. Od 2005 roku działa ogólnie dostępna usługa Google Earth.

Za jej pomocą internauta może przeglądać zdjęcia lotnicze i satelitarne niemal całego globu. Jest to narzędzie, które można porównać do rozwiązań wykorzystywanych wcześniej jedynie przez wywiadowcze służby specjalne. Udostępnione społeczeństwu sprawiło, że każdy może poprzez wysokiej rozdzielczości zdjęcia satelitarne spojrzeć na dowolny kawałek globu. Znane są nawet przypadki odkrycia za pomocą Google Earth tajnych baz wojskowych. Dla wielu rządów i instytucji wojskowych program ten jest wręcz solą w oku.

Poważny problem i liczne protesty użytkowników pojawiły się jednak dopiero w momencie poszerzenia go o usługę Street View. Jeżdżące po ulicach wielkich miast samochody Google fotografowały wszystko, co było w zasięgu ich kamer. Powstały trójwymiarowe obrazy ulic największych miast. Doszło do licznych przypadków naruszenia prywatności. W Internecie pojawiły się zdjęcia ludzi w kompromitujących sytuacjach. Zaprotestowali oczywiście przede wszystkim Ci, którzy nieszczęśliwie znaleźli się w obiektywie aparatów.

Czy mamy jeszcze prywatność?

Aby nie narazić się na liczne pozwy, przedsiębiorstwo musiało dostosować swoje oprogramowanie do prawa stosowanego w fotografowanych miejscach. Inżynierowie opracowali rozwiązanie, które automatycznie zamazuje ludzkie twarze oraz numery tablic rejestracyjnych. W Polsce akcję Street View rozpoczęto w 2009 roku w Warszawie i Krakowie. Generalny Inspektor Ochrony Danych osobowych od razu interweniował i zapowiedział, że będzie bacznie obserwował poczynania Google. Już sam fakt robienia zdjęć spacerującym po ulicach ludziom miał olbrzymią ilość przeciwników. Jeszcze więcej negatywnego szumu medialnego zrobiło się, gdy wyszło na jaw, że samochody Google Street View robią coś więcej niż tylko zdjęcia.

W roku 2010 wyszło na jaw, że jeżdżąc po ulicach miast skanowały niezabezpieczone sieci internetowe wi-fi. Tym samym przechwytywały prywatne dane. Sprawa wyszła na jaw, gdy w Niemczech urzędnicy postanowili sprawdzić, jakie informacje zbiera gigant z Kalifornii. Rzecznik prasowy koncernu na pytania mediów i niemieckiego rządu odpowiedział, że zaistniała sytuacja była błędem programistycznym. Trudno jednak uwierzyć, że tak olbrzymia liczba zebranych danych została niezauważona przez pracowników Google.

Mimo wielu kontrowersji związanych z tą usługą firma nie porzucił projektu. Produkt został jedynie poprawiony, by stał się bardziej akceptowalny. Street View jest obecnie wykorzystywana przez spore grono rzesze użytkowników. Nieumiejętne wprowadzenie tej usługi na pewno w wielu kręgach mocno zachwiało dobry wizerunek firmy.

Google Wave

Google Wave miał być sposobem na kolejną rewolucjęe w świecie internetowej komunikacji. Firma uznała, że mail jest już dość starą formą wymiany informacji i należy przyzwyczajać świat do nowego rozwiązania. Google Wave miał być integracją: poczty, serwisu społecznościowego i komunikatora internetowego. Wszystko w jednym miejscu. Miało to być nowe narzędzie do komunikacji i współpracy on-line.

Premiera serwisu odbyła się w maju 2009 roku. Produkt niestety dla większości internautów okazał się zbyt skomplikowany. Google uznaje się za jedną z najbardziej innowacyjnych firm na świecie, ale w przypadku Google Wave zbytni  przeskok technologiczny sprawił, że inicjatywa nie przyjęła się na dłuższą metę wśród użytkowników. Nadmierna ilość nowych opcji i informacji była źródłem klęski nowego produktu.

Znalazłem się wśród jednych z pierwszych użytkowników Google Wave i przyznam, że rozwiązanie to miało bardzo atrakcyjny interfejs, ale po kilku minutach zrezygnowałem z korzystania z niego. Ciężko było dostrzec dokładnie sprecyzowane przeznaczenie. W kwietniu 2010 roku Google na swoim blogu ogłosił, że ta jest ta forma komunikacji radykalnie różni się od tych, które dotychczas znano, oraz zaprzestaje jej rozwoju, jako samodzielnego produktu. Na uwagę zasługuje szybkość podjęcia decyzji o zaprzestaniu prac nad produktem. Nie spotkał się z potrzebami rynku, więc po 13 miesiącach od premiery zakończono nad nim prace.


Read More
Blog Informatyka Innowacje Zarządzanie

Wzloty i upadki Google. część 1

Wprowadzanie innowacji to szansa na ponadprzeciętne zyski, ale również
i ponadprzeciętne ryzyko. Nie wszystkie pomysły udaje się z sukcesem wprowadzić na rynek. Nawet Google miewa z tym problemy.

  • Język chiński i rosyjski zbyt trudny dla amerykańskiego giganta

Choć Google przez większość Internautów postrzegany jest, jako synonim możliwości dotarcia do każdej informacji, to nie jest tak wszędzie. By trafnie odpowiedzieć na pytanie użytkownika wyszukiwarka musi je rozumieć. Ojczyzną tej wielkiej światowej korporacji są Stany Zjednoczone, dlatego w krajach anglojęzycznych wyszukiwarka nie ma problemu ze znalezieniem właściwej odpowiedzi na zadane pytania. W zasadzie jej pozycja jest trudna do zagrożenia przez konkurencje (Yahoo, Bing). Są jednak kraje, w których Google wyraźnie przegrywa
z lokalnymi rywalami. Największym na pewno są Chiny, gdzie króluje serwis Baidu.com.

Najpopularniejsze serwisy w Chinach według Alexa Rank

Źródło: Opracowanie własne na podstawie http://www.alexa.com/topsites/countries/CN

Google w Chinach jest dopiero na piątym miejscu według szanowanego
przez informatyków Alexa Rank. W Rosji serwis Google.ru zajmuje czwarte miejsce. Pierwsze miejsce należy do lokalnej wyszukiwarki yandex.ru. Przegrana na tych rynkach wynika z trudności w nauce języków przez algorytmy wyszukiwarki. Nie wszystko da się przetłumaczyć dosłownie, a duża ilość idiomów i słów dwuznacznych znacząco to komplikuje. Pismo Chińskie składa się z około 50 000 znaków. Ponadto słowa nie zawsze są oddzielone spacjami. Dla komputera zrozumienie takiego tekstu jest trudne.

Oczywiście nie może to przyćmić faktu, że Google oferuje swoją usługę
w ponad 110 językach i w większości krajów jest bezkonkurencyjna. Można zaobserwować również ciekawe ruchy Google mające na celu umocnienie swojej pozycji. W 2005 roku rozpoczęta została praca nad maszyną tłumaczącą, która obecnie jest znana, jako usługa Google Translate. Jest to zaawansowany słownik, w którym użytkownik w przypadku, gdy nie jest zadowolony z zaproponowanego tłumaczenia lub zna lepsze, to może je zaproponować. Tym samym Google jest w stanie za darmo zbierać terabajty danych, które z każdą kolejną poprawką internauty, zbliżają go do idealnych tłumaczeń.
Prawdopodobnie jest to element strategii, która w długim terminie może pomóc zdobyć pozycję pozycje lidera również w Rosji i Chinach.

Google video

Przykładem niepowodzenia może być również usługa Google Video, która miała być odpowiedzią na sukces właścicieli Youtube.com. Serwis ten w ciągu kilku miesięcy przyciągnął ponad 50 milionów użytkowników.

Google z racji na charakter swojej podstawowej usługi musiał widzieć nowy trend w Internecie. Był jednym z pierwszych, którzy dostrzegli zwiększającą się popularność amatorskich filmów video. Szybko wystartował ze swoim własnym serwisem działającym na analogicznej zasadzie w stosunku do youtube.com. Projekt Google Video nie przyjął się i prawdopodobnie kosztował Google olbrzymie pieniądze. Hosting filmów jest drogi z racji na olbrzymie transfery danych które generują oglądający je użytkownicy. Google pogodził się z porażką swojej usługi, ale nie poddał się w swoim dążeniu do zdobycia silnej pozycji na rynku portali Video.

W październiku 2006 roku po prostu kupił Youtube.com za 1,65 mld dolarów. Choć technologicznie był zdolny stworzyć identyczne rozwiązanie, to postanowił zapłacić tak wysoką cenę za społeczność zgromadzoną wokół portalu youtube.com.

Afera z United Airlines

Jak duży wpływ na otaczający nas świat ma Google można było zaobserwować na początku września 2009 roku. W serwisie Google News pojawiła się informacja o poważnych kłopotach finansowych potężnej linii lotniczej United Airlines. Tekst pojawił się z racji na błąd programistyczny. Informacja powinna mieć charakter archiwalny, bo wiadomość dotyczyła roku 2002. Wtedy to United Airlines faktycznie miał bardzo poważne kłopoty finansowe. Niestety wielu inwestorów informacje potraktowało, jako aktualną i zaczęło panicznie wyprzedawać akcje.

Kurs lotniczej firmy zanurkował i z 12.3$ spadł do 3$. Ludzie tak bardzo wierzą i ufają serwisom internetowym Google, że nawet nie próbowali zweryfikować informacji w innych źródłach. Oczywiście, gdy tylko informacja została zdementowana, kurs wrócił do swojej poprzedniej wysokości, ale inwestorów mogło to kosztować nawet miliard dolarów.
Była to nauczka dla wielu, ale i prezentacja siły informacji zamieszczanych w serwisach prowadzonych przez Google.

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, zapraszam do lektury jego 2 części



Read More
Aplikacje Blog Informatyka Innowacje Zarządzanie

AdMob – Google i reklama internetowa

Rynek reklamy internetowej jest zdominowany przez firmę Google. Przychody wraz z jego rozwojem zapewne będą dynamicznie rosły. Google postanowił wyjść poza ekrany wyświetlaczy domowych komputerów i wkroczyć w rynek reklamy mobilnej (wdrażając nową usługę –
AdMob), czyli reklamy poprzez wyświetlacze telefonów komórkowych. Google wierzy w tą formę reklamy i mocno wkracza w jej obszar poprzez:

  • System operacyjny Android
  • Przejęcie firmy AdMob

Android to system operacyjny dla wszelkich urządzeń przenośnych.
Przede wszystkim dla telefonów komórkowych typu smartfon, ale niewykluczone, że będzie miał coraz większy udział na rynków tabletów PC i notebooków. Projekt nie należy do powstałych wewnątrz firmy. W 2005 roku Google dokonał przejęcia firmy Android Inc.

Poprzez rozwój systemu operacyjnego Android Google zyskał platformę,
która ma coraz większe znaczenie na rynku telefonii komórkowej.
Google wkroczył z impetem na ten rynek. Zamiast tworzyć rozwiązanie sprzętowe, które będzie konkurować z telefonami Nokii, Apple czy też Motorola, zaoferował producentom telefonów skorzystanie z Android. Oczywiście nie wszyscy z zachwytem przyjęli propozycję. Jednak dzięki zbudowaniu wokół systemu Android olbrzymiej społeczności programistów, którzy tworzą nowe aplikacje, zyskał przewagę nad konkurencją. Obecnie na rynku aplikacji Android dostępnych jest ponad 100 000 programów.

Duopol technologii

Ani system operacyjny Nokii ani Motoroli nie może konkurować z rozwiązaniem Google. Jedynie Apple oferuje konkurencyjny AppStore, ale jest on dostępny jedynie dla użytkowników telefonów Apple. Google stworzył uniwersalną platformę dostępną dla wszystkich producentów telefonów komórkowych.

Popularyzacja Androida zabezpiecza pozycję Google na rynku reklamy mobilnej. Ponadto Google by się na nim utrzymać nie musi konkurować sprzętowo. Konkuruje poprzez to, co robi najlepiej, czyli produkty programistyczne.

AdMob również stał się częścią firmy Google poprzez przejęcie. Został zakupiony w listopadzie 2009 roku za kwotę 750 milionów dolarów. Tym samym Google wkroczył na rynek reklamy komórkowej typu display, umieszczanej na stronach przeglądanych poprzez urządzenia mobilne jak również wewnątrz aplikacji mobilnych. Jak duży wpływ na decyzje zakupowe ma reklama prezentowana na wyświetlaczach telefonów komórkowych – trudno ocenić. Jest to stosunkowo nowa forma reklamy.

Należy nadmienić jednak fakt, że w trzecim kwartale 2009 roku przychody Google z reklamy mobilnej wyniosły 1 miliard dolarów. Oczywiście miał na to na pewno wpływ nie sam AdMob, ale również rosnąca popularność systemu Android. Google jest od wielu lat pionierem w rozwoju nowych rozwiązań technologicznych, ale na sukces wpływa również proces. Napisałem o tym tu – Czynniki sprzyjające innowacyjności Google

Read More
Blog

Google i reklama internetowa – AdWords

Wyszukiwarka Google jest usługą darmową, a przecież utrzymanie milionów serwerów oraz 20 000 genialnych pracowników, to gigantyczny koszt. Pomimo olbrzymich kosztów stałych potrzebnych na utrzymanie infrastruktury Google uzyskał  w 2009 roku 6,52 mld $ zysku netto przy przychodzie w wysokości 23,65 mld $. Nawet w trakcie ostatniego kryzysu gospodarczego przychód firmy wzrastał rocznie średnio o 9%. Aż 22,89 mld $ w 2009 stanowił przychód z reklam, będących produktem usługi AdWords. Tym samym 96,78% przychodu zapewniają Google usługi reklamowe. Patrząc na wyniki finansowe Google widać wyraźnie, że jest to potężna agencja reklamowa. Jej wyszukiwarka i wszelkie inne produkty stanowią swego rodzaju ekosystem dla powierzchni reklamowej sprzedawanej przez Google.

Pozycja reklam AdWords dla wyszukiwania słowa „kredyt”

Źródło: Opracowanie własne

Na powyższym zrzucie ekranu widoczna jest reklama wykupiona za pomocą narzędzia Google AdWords. Tak zwane linki sponsorowane są wyświetlane, jako 3 rekordy przed normalnymi wynikami wyszukiwania i moduły reklamowe znajdujące się po prawej stronie wyników. Najskuteczniejszy i zarazem najdroższy jest pierwszy wynik pod wyszukaniem. To właśnie ta prosta reklama kontekstowa uruchomiona w październiku 2000 roku przynosi firmie Google wielomiliardowe zyski.

Wyjątkowość usługi Google polega na zasadzie „Cost Per Click”. Reklamodawca nie płaci za wyświetlenie reklamy w wynikach wyszukiwania. Dotychczas w Internecie królowała zasada płatności za 1000 wyświetleń reklamy (CPM – Cost Per Thousand). Na polskim rynku jej koszt w przypadku banerów reklamowych waha się w przedziale od 50-120 zł. Dla portalu TVN24.pl wynosi od 40-120zł.

Ceny podstawowych graficznych form reklamowych w tvn24.pl

Źródło: Opracowanie własne na podstawie cennika reklamowego www.tvn24.pl

Dodatkową przewagą nad normalnymi internetowymi systemami reklamowymi jest aukcyjna forma kupna. Jeśli jest kilkudziesięciu chętnych na reklamę dla słowa kluczowego ‘bank’, to najlepiej eksponowaną otrzymuje klient oferujący najwyższą cenę. By wyświetlać tylko najbardziej interesujące reklamy Google z czasem wprowadził algorytm AdRank. Ustala on pozycję reklamy i decyduje czy reklama jest warta wyświetlania na pierwszym czy 10 miejscu. Na pozycję reklamy ma wpływ nie tylko cena, ale i jakość strony do której prowadzi oraz ilość kliknięć w reklamę.

By wykupić reklamę w Google nie trzeba zwracać się do domu mediowego, nie trzeba posiadać zarejestrowanej działalności gospodarczej. Jest to usługa z której może skorzystać każdy. Wystarczy posiadać kartę kredytową.  Jeśli internauta dobrze zaplanuje kampanię i wykorzysta odpowiednie słowa kluczowe, to może niedużym budżetem przyciągnąć na swoją stronę ludzi z całego świata.

Gdy w wyszukiwarce wpisujemy „lek na katar”, to oczywiste że źle się czujemy i najprawdopodobniej jesteśmy chorzy. W momencie, w którym liczba takich zapytań z terytorium Wrocławia rośnie, to można wnioskować, że ma miejsce epidemia. Gdy rośnie liczba zapytań typu „honda accord alternator” Google wie, że Honda ma problem z modelem Accord, w którym to psuje się alternator. Rosnąca liczba zapytań w stylu „mieszkanie we Wrocławiu” to sygnał, że we Wrocławiu rośnie popyt na mieszkania.

Ta wszechwiedza pozwala Google AdWords serwować tylko i wyłącznie reklamy które mogą faktycznie zainteresować użytkownika. Gdy z zadanego zapytania wynika, że szukamy mieszkania, to wyświetlają nam się reklamy firm developerskich oraz zajmujących się pośrednictwem na rynku nieruchomości. Gdy reklama jest dobrze dopasowana do faktycznych potrzeb użytkownika, to rośnie prawdopodobieństwo kliknięcia w nią i skierowania na stronę produktu. Pamiętajmy, że Google AdWords firma ta pobiera opłaty za wyświetlaną reklamę dopiero, gdy internauta w nią kliknie. Dlatego w interesie firmy jest rozwijanie algorytmu analizującego potrzeby użytkowników.

Czytaj więcej

Read More
Blog

Google i reklama internetowa – AdSense

Google jest królem reklamy mimo tego, że na stronie głównej Google.com nie ma żadnej. Firma uznała, że mogłaby ona rozpraszać użytkownika przychodzącego na stronę, by szukać informacji. Yahoo czy chociażby polski Onet.pl posiada na swojej stronie mnóstwo reklam, działów tematycznych i ogrom nieinteresujących nas informacji. Gdy chcemy szybko znaleźć informacje na temat kredytów hipotecznych, to włączamy wyszukiwarkę i chcemy otrzymać linki do stron na których znajdziemy odpowiedź na nurtujące nas pytania. Czym jest usługa AdSense?

Innowacyjny punkt widzenia

Strona startowa wyszukiwarki Yahoo.com chce nam przy okazji zaserwować tysiące informacji ze świata. To potężny portal składający się z wielu działów w stylu: wiadomości, moda, nieruchomości, gry, filmy, podróże. Każda podstrona Yahoo.com to treść połączona ze swego rodzaju billboardem reklamowym, bo to zysk z reklam utrzymuje cały serwis. Utrzymanie działów tematycznych i regularne dodawanie nowych, interesujących artykułów to duży koszt. Trzeba zatrudnić dziennikarzy i specjalistów zdolnych pisać ciekawe artykuły.

Google spojrzał na ten problem zupełnie inaczej. Podczas pracy nad Gmail inżynierowie stworzyli skrypt analizujący treść maili. Pozwoliło to na wyświetlanie reklam powiązanych z treścią listów. Gdy piszemy maila w którym pytamy, gdzie wziąć tani kredyt, to prawdopodobieństwo kliknięcia w reklamę banku jest znacznie większe niż kliknięcie w reklamę pampersów. Inżynierowie postanowili wykorzystać swój skrypt nie tylko w Gmail, ale w całym Internecie. Każdy kto publikuje w Internecie może zainstalować na swojej stronie moduł AdSense. Zyskuje część pieniędzy z każdego kliknięcia w reklamę, a sama reklama jest bardzo dobrze powiązana z treścią strony internetowej.

Reklama dźwigną handlu… i zarobków

Blogerzy i właściciele stron internetowych zyskali nowe źródło dochodów, a tym samym możliwość rozwijania swoich zainteresowań. Google natomiast zyskał miliony stron internetowych i ciekawych artykułów nie zatrudniając nawet jednego dziennikarza. Wyszukiwarka Google stała się bramą do królestwa stron internetowych, na których AdSense jest wszechobecny. Treści stron tworzą niezależni internauci, ale swoimi zyskami z reklamy dzielą się z korporacją z Kalifornii.

AdSense jest nową formą reklamy. Niezwiązane z treścią reklamy banerowe można uznać za reklamę starego typu. Internauta jest nią wręcz atakowany i dlatego traktuje ją tak samo jak reklamę telewizyjną. Jeśli tylko to możliwe, to od niej ucieka lub ignoruje. W przypadku reklamy internetowej jest to zdecydowanie łatwiejsze
niż telewizyjnej. Wystarczy zainstalować program wykrywający i blokujący reklamy banerowe.

Minimalistyczna forma reklamy AdSense ma wiele zalet:

  • Nie rozprasza nadmiernie uwagi
  • Jest związana z interesującą treścią
  • Ma formę bezpośrednią i efekt natychmiastowy
  • Jest znacznie efektywniejsza niż reklama banerowa,

Przykładowa reklama AdSense

Źródło: Opracowanie własne

Użytkownik widzi stosunkowo duży nagłówek i błyskawicznie jest w stanie ocenić czy dany przekaz jest interesujący. Fakt ograniczenia opisu do 95 znaków sprawia, że reklama musi być bardzo konkretna. Odarta zostaje z manipulacyjnej otoczki marketingowej. Po kliknięciu w reklamę internauta przenoszony jest do strony produktu, który go zainteresował. Dlatego dla użytkownika ta forma reklamy
ma bardziej charakter informacyjny niż reklamowy.

Dla firmy kupującej reklamę to szansa emisji na stronach, które przeglądają jej potencjalni klienci. Nawet, jeśli na stronie znajdzie się użytkownik niezainteresowany produktem, to firma nie płaci za samo wyświetlenie reklamy. Warunkiem zapłaty za reklamę jest kliknięcie przez internautę w reklamę. AdSense funkcjonuje w modelu CPC (Cost Per Click). Samo wyświetlenie reklamy nie jest kosztem dla reklamodawcy.

By skorzystać z AdSense nie trzeba posiadać olbrzymiego budżetu reklamowego. Przed pojawieniem się reklamy AdSense przeprowadzenie kampanii reklamowej było działaniem drogim. Reklama internetowa funkcjonowała w modelu CPM (Cost Per Mille), czyli reklamodawca musiał płacić za każde kolejne 1000 wyświetleń reklamy. Niezależnie od tego czy zachęciła internautę do kliknięcia
w banner, czy też nie.  

Porównanie kampanii z użyciem reklamy Google i standardowej reklamy banerowej.

Źródło: Opracowanie własne

Jak powyższa tabela pokazuje 92763 wyświetleń kosztowało wydawcę 9.16 zł. Informacja przedstawiona w reklamie skłoniła 16 osób do kliknięcia w nią. Pojedyncze kliknięcie kosztowało średnio 0.57 zł. Zakładając, że koszt 1000 wyświetleń reklamy banerowej wynosi od 40 do 120zł, to koszt 92 000 wyświetleń to minimum 3680 zł.  Wyższej jakości strony internetowej mają cenę ponad 120zł za każde 1000 emisji reklamy. To 11 020zł, a średnia konwersja kliknięć w przypadku banerów reklamowych wynosi około 1%. Koszt jednego kliknięcia w tym przypadku wynosiłby około 12 zł. To pokazuje jak atrakcyjny dla reklamodawców jest AdSense.

Google oferuje tak tanią i zarazem atrakcyjną reklamę,dzięki odmiennemu spojrzeniu na sam proces sprzedaży.  W konwencjonalnych przypadkach firmy posiadają sprzedawców powierzchni reklamowej. Gdyby Google chciał w ten sposób docierać do małych przedsiębiorców, to musiałby na pracowników działów sprzedaży wydać fortunę. Poza tym koszt ich utrzymania znacznie podwyższyłby aktualną cenę reklamy AdSense i tym samym ograniczył liczbę klientów mogących sobie na nią pozwolić. Google wprowadził szereg innowacji. Maksymalnie zautomatyzował proces sprzedaży i obsługi AdSense. Klient sam przychodzi, tworzy i edytuje reklamę. Nie ma w tym procesie udziału pracowników Google. Mały czy też duży, doświadczony bądź nie, każdy reklamodawca może samodzielnie skonstruować kampanię reklamową. Jedynie w przypadku problemów pracownicy odpowiadają na wysłane przez przedsiębiorców pytania. Jednak nawet w tym przypadku Google najpierw skieruje klienta na stronę
z najczęściej zadawanymi pytaniami. Koszty zaangażowania pracowników Google w proces sprzedaży i obsługi AdSense, są minimalizowane.

Inne usługi Google

Read More
1 7 8 9 10 11 14