Author Archives: Radosław Paklikowski

Blog

Dlaczego każdy z nas chciałby pracować w Google?

Google w sposób wyjątkowy podchodzi do rekrutacji. Zadowala się tylko
i wyłącznie najlepszymi z najlepszych kandydatów. By pracować w Google trzeba móc się pochwalić dyplomem szanowanej na świecie uczelni i przede wszystkim przejść długi proces rekrutacji. Zazwyczaj aplikująca osoba musi przebrnąć przez kolejne rozmowy kwalifikacyjne z co najmniej 6 osobami. Na decyzje o zatrudnieniu ma między innymi wpływ opinia przyszłych współpracowników. Część rozmów kandydat odbywa ze swoimi potencjalnymi, przyszłymi kolegami.

Zatrudnia wyłącznie najlepszych

Google wierzy, że jeśli zatrudni się kogoś średniego, to szybko otoczy się on osobami równie przeciętnymi, byleby nie być najgorszym. Natomiast ludzie najlepsi chcą się otaczać osobami równie inteligentnymi, a nawet lepszymi, by móc czerpać z ich wiedzy. Ram Shiriman – jeden z pierwszych inwestorów Google często powtarza „Zatrudniaj wyłącznie ludzi klasy A, a oni będą zatrudniać innych ludzi pierwszej klasy. Jeśli zatrudnisz osobę klasy B, to ta zatrudni ludzi klasy C lub D.”

Największe szanse na pracę w Google mają absolwenci elitarnych uczelni. Przede wszystkim doktoranci. W przypadku programistów wykształcenie wyższe mówi wiele o charakterze kandydata. Programiści są kuszeni dobrze płatną pracą często jeszcze zanim zaczną studia. Ukończenie uczelni wyższej świadczy o stawianiu nauki i rozwoju znacznie wyżej niż możliwości szybkiej, dobrze płatnej pracy. Praca magisterska czy też doktorancka uczy samodzielności. Opiera się na precyzyjnych obserwacjach, zaufaniu do matematyki, racjonalnej myśli zamiast intuicji
oraz rzeczowej analizy zamiast improwizacji. To cechy szczególnie cenne dla firm technologicznych, dlatego tak wykształcenie wyższe.

Proces rekrutacji

Przyciągnięcie i wybranie najlepszych kandydatów jest bardzo kosztowne. Według doktora Johna Sullivana w 2005 roku, co 14 pracownika Google stanowiła osoba zajmująca się rekrutacją.
To jeden z najwyższych na świecie współczynników zatrudnienia specjalistów HR na 100 pracowników. Widać, jak olbrzymią wagę Google przywiązuje do procesu rekrutacji. Zapewne, gdyby było inaczej to przy tak dynamicznie rozwijającej się firmę szybko miejsca pracy wypełniliby ludzie klasy C lub D.

Ta młoda firma na każde wolne stanowisko otrzymuje średnio 100 aplikacji, dlatego faktycznie ma z czego wybierać. Na pewno świetny wizerunek pomaga koncernowi z Kalifornii przyciągnąć odpowiednich kandydatów.  W 2009 Google zajęło 7 miejsce w rankingu na najlepszego pracodawcę według magazynu Fortune. W 2010 roku w rankingu Universum, Google zajął pierwsze miejsce. Badanie oparte było na ankiecie przeprowadzonej na próbie 130 000 studentów uczelni technicznych i biznesowych. Google to firma, w której najchętniej chcieliby podjąć pracę. Wśród studentów powszechna jest opinia o świetnych warunkach pracy w Google. Firma wiele z siebie daje by przyciągnąć i utrzymać najlepszych.

Co ma do zaoferowania swoim pracownikom?

  • Świadomość, że pracuje się przy czymś wielkim (możliwość wpłynięcia na losy świata)
  • Wysokość pensji i premie za zyskowne pomysły (od 30 do 60% kwoty pensji)
  • W większych oddziałach firmy znajdują się kantyny oferujące darmowe posiłki pracownikom i ich rodzinom. W mniejszych maszyny vwendingowe oferujące napoje i przekąski
  • Możliwość przychodzenia do pracy wraz ze swoim pupilem
  • Gdy ma się zepsute urządzenie elektroniczne, wystarczy dostarczyć je
    do recepcji i wychodząc z pracy najczęściej jest już naprawione
  • Nagroda założyciela – zespoły, których innowacje są szczególnie cenne
    dla Google mogą liczyć na wielomilionowe nagrody. Na przykład za algorytm SmartAds zespółl, który go opracował, otrzymał $ 10 milionów
  • Możliwość stałego rozwoju. Google dla swoich pracowników organizuje regularne wykłady TechTalk. Zapraszani są na nie światowej klasy specjaliści
    z różnych dziedzin
  • Google dba o zdrowy tryb życia pracowników. W siedzibie Google
    w dziedzińcu jest między innymi boisko do gry w siatkówkę

Przynosi to świetne efekty. Pracownicy Google lubią i szanują swoją pracę. Często siedzą w pracy do późna w nocy. Nie dlatego, że muszą, a z racji tego że praca sprawia im przyjemność. Praca w Google jest marzeniem wielu ludzi. Firma umiejętnie korzysta z tego faktu.

Środowisko pracy sprzyjające kreatywności i dzieleniu się pomysłami

Google wierzy w swoich pracowników, ale czy faktycznie wszyscy ludzie są kreatywni? Oczywiście nie, ale każdy człowiek może być kreatywny. Większość menadżerów nie zgodzi się z tym poglądem i powie, że to cecha nielicznych. Jeszcze chętniej przyklasną temu reprezentanci najbardziej kreatywnych zawodów. Takich jak: projektanci, graficy, malarze, reżyserzy czy choćby marketingowcy. Rozgłaszając ten pogląd sprawiają, że ludzie w to wierzą i ich miejsca pracy są bezpieczniejsze, bo powstaje bariera wejścia. Jednak jest to sztuczna bariera. Każdy może być kreatywny. Na kreatywność bardzo istotny wpływ ma nasze otoczenie. Jest mnóstwo czynników zewnętrznych, które mogą wyzwolić w człowieku pokłady kreatywności. Na wiele pracodawca nie ma wpływu, ale są i takie, które warto wykorzystać. Przykładem może być chociażby niebanalne, inspirujące środowisko pracy.

Zdjęcie z biura Google

Źródło: http://www.google.com/images?q=google

Jeśli pracownicy nie sprawiają wrażenia kreatywnych w pracy, to nie zawsze jest to ich wina. Trzeba stworzyć im odpowiednie otoczenie i przede wszystkim dać szansę by się nią wykazali. Kreatywność to zdolność, której można się nauczyć. Każdy z nas może być kreatywny tak jak każdy może nauczyć się jeździć samochodem. Wystarczy odpowiednia ilość czasu, motywacja, otoczenie i warunki nieblokujące rozwoju osobistego. Niestety nie wszyscy managerowie potrafią wykorzystać drzemiące w pracownikach pokłady kreatywności, bo po prostu w nią nie wierzą. Genialnym przykładem managera, który uwierzył w pomysłowość swoich pracowników jest Taiichi Ohno (Toyota), a przykładem bliższym obecnym czasom może być Larry Page i Sergey Brim. Oni nauczyli się korzystać z nieograniczonych zasobów ludzkiej wyobraźni.

Profesor Hiroyuki Itami jako jeden z czynników wspierających innowacyjność Nokii wymienił firmową kafeterie. Siedziba Nokii w Espoo składa się z dwóch olbrzymich budynków, które połączone są olbrzymią kafeterią. By przejść z jednego do drugiego budynku trzeba przez nią przejść. To w zasadzie wymuszone miejsce styku pracowników różnych działów. Tym samym według profesora H. Itami jest to miejsce gdzie rodzą się ciekawe pomysły. Ludzie mogą się tam spotkać, zjeść i porozmawiać
o tym, nad czym pracują. To środowisko wspierające kreatywność, a tym samym innowacyjność.

Kafeteria w siedziba Nokii w Espoo

Źródło: http://www.flickr.com/photos/clankennedy/5074292623/#/

Google również potrafi wykorzystać otoczenie pracy. Wręcz słynnie
ze specyfiki swojej siedziby. Projekt budynku jest przemyślany tak by był
jak najprzyjaźniejszy pracownikom. Na zdjęciach z googleplexu widać mnóstwo wygodnych miejsc siedzących.  Nie brak gniazdek elektrycznych, by w każdym miejscu można było w sposób swobodny i wygodny, podzielić się swoją pracą z innymi.

W Googleplexie stworzono mnóstwo miejsc, które wręcz przymuszają do kontaktu z innymi pracownikami. Stanowią punkty styczne z innymi pracownikami. Dzięki temu pracownicy poprzez pozornie przypadkowe kontakty wymieniają się informacjami
i częściej podsuwają sobie nowe, oryginalne pomysły.

Źródła pomysłów

Google posiada bardzo utalentowanych pracowników, których wykształcenie i wiedza są na najwyższym światowym poziomie. W ich głowach rodzą się pomysły, dzięki którym firma stale prezentuje światu swoje nowe rozwiązania. Czas pracy w Google jest tak podzielony, by źródło to mogło stale rodzić coś nowego. Gigant z Doliny Krzemowej nie polega jednak jedynie na wewnętrznych zasobach. Przełomowe pomysły mogą narodzić się nie tylko w umysłach pracowników z doktoratem. Google słucha i obserwuje swoich pracowników, ale i użytkowników, środowisko akademickie oraz swoją konkurencję.

Na przykładzie Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu widać jak firmie Google zależy na tym by być blisko środowiska akademickiego.
Co roku organizowany jest darmowy kurs „Introduction to Google AdWords”. Przede wszystkim jest to promocja sposobu reklamy poprzez AdWords, ale również szansa:

  • Zebranie świeżych, oryginalnych opinii na temat produktu
  • Promocja marki G
  • Znalezienie i zatrudnienie wyróżniających się studentów

Nie trzeba posiadać dyplomu, by Google potraktował pomysł poważnie. Wystarczy, że jest technicznie wykonywalny i użyteczny dla internautów. Każdy użytkownik może zgłosić swoją propozycję poprawki i może być pewny, że zostanie wysłuchany. Google wie jak cenne mogą być komentarze użytkowników i potrafi z nich korzystać. Mimo, że słuchanie głosu użytkownika wydaje się czymś oczywistym, to dla wielu firm jest wciąż zbyt trudne.

Read More
Blog Informatyka Innowacje Zarządzanie

Polityka pracy w firmie Google

Zarówno w Dolinie Krzemowej jak i w Google nie wszystkie produkty okazują się sukcesem. Większość kończy swój żywot na pierwotnym etapie rozwoju produktu. W koszu. Jak Google uformowana jest polityka pracy, i jakie działania przynoszą mu tak spektakularny sukces?

Firmy panicznie boją się porażek produktowych. Stawiają jedynie
na rozwiązania, które w sposób maksymalny mają ograniczone ryzyko. Większość przedsiębiorców uważa, że pracownik nie ma prawa się pomylić, a gdy to zrobi należy go karać by sytuacja się nie powtórzyła. To zabija innowacyjność oraz kreatywność pracowników, bo przez to również oni w swoich pomysłach minimalizują ryzyko nieprzyjemnych konsekwencji.

Akceptacja wysokiego poziomu porażek

Google oczywiście bardzo dokładnie analizuje szanse powodzenia lub porażki nowych produktów, jednak pozwala swoim pracownikom czasem się pomylić. Wie, że prawdziwe przełomowe innowacje zazwyczaj idą w parze z porażkami. Chcąc być firmą tak innowacyjną trzeba zaakceptować, konieczność stawiania na wiele koni. Google mając tak olbrzymie zyski może sobie pozwolić nawet na duży procent niepowodzeń i stwarza tym samym środowisko, w którym pracownicy nie boją się eksperymentować. Według Merissy Mayer (szefowa produktów związanych
z wyszukiwarką) w Google aż 80% stanowią produkty nieudane. Według klasycznych przedsiębiorców byłoby to uważane za olbrzymią porażkę, a Google uznaje to za rzecz normalną dla firmy, która chce mieć w swoim portfolio przełomowe innowacje.

Ta akceptacja wysokiego poziomu procentowego porażek wydaje się być dobrą praktyką wyniesioną z Doliny Krzemowej. Jest to jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie przedsiębiorca nawet po spektakularnej porażce wciąż może liczyć na znalezienie kolejnego inwestora. Być może obecnie w czasach kryzysu sytuacja nie wygląda tak jak kilkanaście lat temu, ale ta akceptacja porażek mogła mieć wpływ na powstanie w Dolinie Krzemowej aż tak imponującej liczby przedsiębiorstw informatycznych i teleinformatycznych (obecnie ponad 700).

Fundusze Venture Capital obecne w Dolinie Krzemowej doskonale rozumieją, że ponadprzeciętne zyski wiążą się z akceptacją ponadprzeciętnego ryzyka. Przedsiębiorcy wiedzieli, że inwestorzy są w stanie pozwolić im na odważniejsze pomysły niż gdziekolwiek indziej i dlatego właśnie tam lokowali swoje marzenia, które przerodziły się w spektakularne innowacje. Google przyjął podobną strategię wewnątrz firmy. Pracownicy mogą sobie pozwolić na większe ryzyko i tym samym ich pomysły częściej stanowią przełomowe innowacje.

Odmienne podejście do praw autorskich

Google wprawdzie jest firmą szanującą prawa autorskie, ale przyjął specyficzną filozofię w stosunku do ich przestrzegania. Wprowadził innowację procesową na poziomie weryfikacji praw do umieszczanych w Internecie treści. Google pozwala użytkownikom na umieszczenie w Internecie wszystkiego. Nie kontroluje zamieszczanych przez użytkowników materiałów. Zaznacza jednak, że każdy może zgłosić naruszenie prawa i wtedy podejmuje odpowiednie kroki. Gdy opublikowany materiał faktycznie narusza czyjeś prawa autorskie, to jest zazwyczaj usuwany w przeciągu godziny od zgłoszenia. Dzięki temu bez niepotrzebnych kosztów mogły rozwijać się serwisy: youtube.com, Street View i Google Books.

Kontrolowanie legalności zamieszczanych treści firma przeniosła na użytkowników swoich serwisów oraz właścicieli praw autorskich. Dzięki temu zaoszczędził koszt zatrudnienia niewyobrażalnej liczby osób, które jako pracownicy Google musieliby weryfikować legalność umieszczanych treści. Co minutę na serwisie youtube.com umieszczanych jest ponad 10 godzin filmów. Koszt weryfikacji materiałów filmowych w inny sposób byłby olbrzymi. Blokowałby swobodny rozwój produktów.

Polityka pracy a analityczne podejście do nowych pomysłów.

Google niewątpliwie ma coś, czego nie ma nikt inny. Największą na świecie bazę danych o internautach. W krajach rozwiniętych z Internetu korzysta praktycznie każdy. W 2010 roku według prognoz liczba użytkowników Internetu będzie wynosić 1,6 mld. On zna potrzeby tych ludzi. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego jak wiele informacji o nich zbiera firma z Kalifornii. Google śledzi i analizuje zapytania wpisane w wyszukiwarce, kliknięcia w reklamy i linki na stronach internetowych. Dzięki temu jest w stanie obserwować trendy i weryfikować swoje pomysły na setkach milionów użytkowników. Dzięki posiadanym informacjom zna potrzeby internautów. Tak olbrzymiej bazy danych z potrzebami internautów nie ma nikt inny. Zebrane dane są regularnie analizowane przez pracowników firmy i na ich podstawie podejmowane są najważniejsze decyzje dotyczące innowacji. W mniejszej skali tak analityczne podejście do nowych pomysłów może zastosować każdy. Częścią zebranych informacji Google dzieli się z szerszą publicznością poprzez produkt nazwany Google Trends.

Google Search Volume index dla słowa google

Źródło: Opracowanie własne

Jest to narzędzie, które pozwala zaobserwować występujące w Internecie trendy. Powyższy wykres przedstawia trend dla słowa kluczowego „Google”. Widać na nim wyraźnie rosnącą popularność firmy. Górna część wykresu pokazuje ilość zapytań w wyszukiwarce Google dla słowa kluczowego „Google”. Dolna część przedstawia ilość publikacji internetowych w których pojawiło się szukane słowo. Narzędzie Google Trends pokazuje również z jakich państw oraz miast pochodziły zapytania oraz jakim językiem posługiwali się internauci zwracający się z zapytaniem. Umiejętne wykorzystanie zebranych danych może wspomóc decyzje biznesowe każdej firmy.

Google zbiera dane o użytkownikach przede wszystkim poprzez:

  • Swoją wyszukiwarkę internetową – każde słowo wpisane w wyszukiwarce jest zapisywane w logach serwisu Google i brane pod uwagę w analizach firmy.
  • AdWords – firma analizuje wydatki na reklamę internetową. Bada, na jakie frazy reklamodawcy wydają pieniądze. Po kwotach budżetów reklamowych Google jest w stanie określić potencjał poszczególnych słów kluczowych.
  • Pocztę Gmail – automaty Google analizują treść odbieranych i wysyłanych maili. Nie musisz być użytkownikiem Gmail, by treść maili była znana narzędziom analitycznym firmy. Wystarczy, że wysyłasz mail do osoby, która korzysta z konta pocztowego firmy Google.

Nie każdy internauta korzysta z tej wyszukiwarki tak jak i nie każdy przedsiębiorca korzysta z reklamy internetowej za pośrednictwem kampanii AdWords. Część osób robi to świadomie. Celem jest walka z inwigilacją ze strony giganta z Kalifornii. Jednak niekorzystanie z produktów Google wcale nie jest równoznaczne z tym, że nie zna on naszych zachowań. Wśród właścicieli stron internetowych bardzo popularne jest narzędzie analityczne firmy Google oraz reklama AdSense. Oba powyższe produkty są bardzo popularne w Internecie. By z nich skorzystać właściciel musi dokleić do kodu swojej strony internetowej krótki kod Javascript. Dzięki niemu Google ma wgląd w to co robią internauci na stronach www, które do niego nie należą.

Poprzez narzędzie Google Analytics zbierane są dane ze stron www dotyczące:

  • Ilości odwiedzin
  • Średniego czasu spędzonego na stronie
  • Ilości nowych użytkowników strony
  • Krajów z których internauci wchodzą na daną stronę www
  • Systemu operacyjnego, nazwy i wersji przeglądarki – z której korzystają zaglądające na stronę osoby
  • Szybkości i rodzaju połączenia internetowego
  • Strony internetowej z której internauta został skierowany

Są to olbrzymie ilości danych, które poddane analizie są w stanie dać odpowiedzi na wiele cennych pytań. Co ważne – wyniki badań przeprowadzanych przez to przedsiębiorstwo przedstawia się pracownikom firmy w czasie rzeczywistym. Są tym samym znacznie cenniejsze niż tradycyjne badania marketingowe. Na wyniki badań ankietowych czeka się znacznie dłużej, ich koszt jest większy a obarczone są zazwyczaj błędami wynikającymi chociażby ze złej konstrukcji pytań.

Google ma pozycję lidera w świecie Internetu, więc i ilość zebranych przez niego danych jest największa. Olbrzymia skala posiadanych przez Google danych pozwala dostrzec nisze, których przy badaniach na próbie 1000 czy nawet 10 000 internautów nie da się zauważyć. Sergey Brin i Larry Page badania mogą przeprowadzać na milionach, a nawet dziesiątkach milionów osób.

Według wielu ludzi wiedza to władza. Google ma na swoich serwerach niewyobrażalną ilość informacji na temat internautów. Daje mu to olbrzymią wiedzę na temat naszych zachowań, potrzeb, trendów oraz nisz rynkowych. Zapewne dlatego w 2010 roku Page i Brin zajęli piąte miejsce w rankingu Najpotężniejszych Ludzi Świata (wg magazynu Forbes). Wyprzedził ich jedynie: Barack Obama, prezydent Chin Hu Jintao, Władimir Putin oraz Ben S. Bernake.

Poza bazami danych dotyczących internautów Google korzysta z analizy informacji przepływających wewnątrz firmy. Część z tych analiz jest publikowana na wewnętrznym intranetowym serwisie zwanym MOMA. Nie ma jednak oficjalnych wypowiedzi mówiących, co dokładnie przedstawiają.

Polityka pracy – powiązane posty

Read More
Blog

Struktura organizacyjna firmy Google

W Google managerowie nie przyglądają się szczegółowo codziennej pracy inżynierów. Nie ma takiej potrzeby, a tym bardziej czasu. Narzędziem kontroli są cotygodniowe raporty i ocena poprzez współpracowników oraz użytkowników, więcej o tym znajdziesz tu – Polityka pracy w firmie Google.

Małe grupy robocze i płaska struktura

W firmie Google grupy projektowe są autonomiczne i mają od trzech
do maksymalnie sześciu osób. Na jednego menedżera w 2004 roku w firmie przypadało 40 pracowników. Maksymalnie płaska, zdecentralizowana struktura to sposób Brina i Page’a na większą innowacyjność i walkę z biurokratyzacją.

Maksymalnie płaska struktura to:

  • Redukcja kosztów
  • Mniejsza biurokratyzacja
  • Sprawiedliwszy rozkład płac
  • Zabezpieczenie przed skłonnością managerów do zatrudniania zbyt wielu pracowników

Małe niezależne zespoły pozwalają firmie Google pracować w jednym czasie nad setkami projektów. Oczywistym rezultatem jest większa liczba innowacji. Przepis na sukces wydaje się prosty, ale wymaga podziału projektów na części możliwe do realizacji przez tak małe grupy ludzi. Zmusza do wyznaczania prostych celów możliwych do realizacji w krótkim czasie.  Zadania przydzielane grupom rzadko kiedy mają termin realizacji dłuższy niż sześć tygodni. Skutkiem takiej strategii jest możliwość łatwiejszego monitorowania postępów, większa efektywność i produktywność. Członkowie małych grup projektowych są bardziej skupieni na osiąganiu kolejnych wyznaczonych celów.

Wydajność pracy jest łatwa do ocenienia przez współpracownika, co gwarantuje, że każdy zajmuje się tym czym powinien. Pomaga, to w:

  • Szybszym rozwoju projektów
  • Większą częstotliwością wypuszczania kolejnych produktów

Jak wiadomo szybkość reakcji na pojawiające się potrzeby użytkowników ma w Internecie kluczowe znaczenie.

Triumwirat u władzy

Różnice pomiędzy innymi przedsiębiorstwami, a Google widać już nawet
w przypadku instytucji najwyższej władzy. Jest pełniona przez triumwirat. Z historii Starożytnego Rzymu można wnioskować, że to rozwiązanie, które zawsze kończy się wojną. Ma wyjątkowo złą sławę. Jednak póki co, w ultranowoczesnym Google spisuje się wyśmienicie. Co widać po ilości wprowadzonych z sukcesem produktów oraz oczywiście po wyniku finansowym firmy.

Wadą tego typu formy kierownictwa jest rozmycie się odpowiedzialności za najważniejsze decyzje w firmie. Gdy na czele przedsiębiorstwa stoi jeden lider, to w przypadku nieosiągniętych planów, wiadomo kogo ukarać. Triumwirat daje jednak znacznie szerszy punkt widzenia. W przypadku rosnącej konkurencyjności i dynamicznie zmieniającej się sytuacji na rynku informatycznym, ma to duże znaczenie.Page i Brin wielokrotnie podkreślali, że nie są zachwyceni obecnością firmy na giełdzie. Wejście firmy na parkiet od samego początku traktowali jako zagrożenie.

Triumwirat sprawia, że Google jest odporniejszy na zewnętrzne próby wpłynięcia na politykę spółki.  Ponadto wzajemna kontrola wewnątrz triumwiratu paradoksalnie sprawia, że ma on większą odwagę w swoich decyzjach. Poluźnia ograniczenia, które w normalnej firmie pod przebraniem racjonalizacji decyzji oraz ograniczania ryzyka oddają kontroleę inwestorom i wszelkiej maści doradcom. Założyciele Google mają dzięki temu większą swobodę w budowaniu firmy i możliwość łamania tradycyjnych zasad zarządzania. Triumwirat władzy zabezpiecza politykę firmy, której efektem jest wyjątkowa innowacyjność.

Założyciele Google budując firmę skopiowali wiele rozwiązań funkcjonujących na ich Alma Mater, czyli Uniwersytecie Stanford. Jest to bardzo dobrze zarządzana uczelnia, która w wielu rankingach znajduje się na podium, jako jeden z najlepszych uniwersytetów na świecie. Page i Brin dostrzegli, że mimo bardzo płaskiej i nierozbudowanej struktury organizacyjnej uczelnia może świetnie funkcjonować. Wystarczy jeden rektor i kilku jego zastępców, by sprawnie funkcjonowała instytucja złożona z setek wykładowców oraz dziesiątek tysięcy studentów. Zaobserwowane, pozytywne mechanizmy postanowili przenieść na grunt swojego przedsiębiorstwa.

Koordynowanie firmy jak uniwersytetu

Koordynacje uniwersytetu opiera się na niezależnych pracownikach wspólnie wykorzystujących podstawowe zasoby. Na uczelni nauczyciele ze swoimi studentami pracują niezależnie od siebie. Korzystają jednak z wielu wspólnych zasobów. Takich jak: sale wykładowe czy chociażby książki w bibliotece. To wyłącznie od nauczyciela zależy jak aktualne dane przedstawi studentom, jakie zleci im zadania i jak poprowadzi zajęcia. Oczywiście musi uczyć zgodnie z programem prowadzonego przedmiotu,
ale nie jest tak szczegółowo kontrolowany jak pracownik przedsiębiorstwa. Rektor nie zagląda na zajęcia i nie kontroluje pracy wykładowcy. Jakość nauczania jest weryfikowana poprzez zgłaszaną, ewentualną krytykę ze strony studentów. Google daje swoim pracownikom taką samą swobodę. Pracę w obszarach zgodnych z misją firmy gwarantuje dbanie Googlersów o swoją reputację i szacunek współpracowników.

Tak samo jak to się dzieje na uniwersytetach – wykładowcy dbają o poziom zajęć, by nie wypaść źle w oczach innych naukowców. W Google współdzielonym dobrem, które jest odpowiednikiem sal wykładowych i biblioteki są: bazy danych i moce obliczeniowe potrzebne do przetwarzania danych.Przedstawiony akademicki model koordynacji instytucji sprawia, że w Google na jednego managera przypadało w 2005 roku około 40 pracowników. Tak duża dysproporcja pomiędzy kadrą zarządzającą, a pracownikami niższego szczebla, może dziwić. Jednak przekazanie pracownikom niższego szczebla dużej autonomii i decyzyjności nad własną aktywnością pozwala na sprawne funkcjonowanie struktury.


Read More
Blog

Współpracownicy najlepszymi sędziami dla pomysłów

Pracownicy Google to najlepsi z najlepszych. Nic dziwnego, że mają w swoich głowach mnóstwo ciekawych pomysłów. Zasada 70-20-10 czy też 80-20 (w zależności od stanowiska) daje pracownikom czas na analizę i próbę wdrożenia własnych innowacji. Nie wszystkie pomysły są jednak dobre. Dla pomysłodawców może i są one genialne, ale rynek jest bardzo wymagający i nie każdy pomysł kończy się sukcesem. Analiza wartości rynkowej i szans na przyjęcie często jest trudna. W większości firm zajmuje mnóstwo czasu. W Google by pomysł zaczął być wdrażany wystarczy akceptacja współpracowników. Nie jest potrzebna zgoda zarządu. Wystarczy, że projekt zostanie zaakceptowany przez swego rodzaju komisję złożoną ze współpracowników. Znacznie skraca to drogę od narodzenia się pomysłu, a jego wdrożeniem.

Na wewnętrznym serwisie MOMA (Message Oriented Middleware Application) można przejrzeć setki wewnętrznych projektów i dokonać ich oceny. Ta intranetowa aplikacja jest dostępna dla pracowników zarówno z biura jak i spoza siedziby firmy (poprzez bezpieczne połączenie VPN – (Virtual Private Network). Jest to zaawansowana platforma komunikacyjna znacznie usprawniająca proces wdrażania innowacji. Poprawia ocenę projektów przez pracowników.

MOMA przede wszystkim umożliwia:

  • Komunikacjęe pomiędzy pracownikami i zespołami
  • Gromadzenie opinii i komentarzy na temat produktów Google
  • Ocenę rozwiązań zaproponowanych przez pracowników

Zalety oceny projektów przez innych pracowników:

Znacznie szybsze wdrażanie nowych pomysłów.

Korporacje nadmiernie biurokratyzują proces wdrożenia każdego nowego pomysłu. Długie godziny poświęcane są na przygotowywanie dokumentów do przedstawienia dla osób decyzyjnych, a przede wszystkim przełożonych. Po wstępnej akceptacji następuje ocena ewentualnego zwrotu z inwestycji, która często stanowi czyste przypuszczenia. Szczególnie w przypadku projektów innowacyjnych – w znaczeniu przełomowym. Nawet by podjąć najmniejszą decyzje trzeba poświęcić mnóstwo czasu na przerośniętą biurokratyzację. Oczywiście ma to również swoje plusy. Obrońcy powiedzą, że minimalizuje to ryzyko. Niestety znacznie wydłuża czas pomiędzy powstaniem pomysłu, a jego wdrożeniem. Założyciele Google nie mieli biznesplanu, a nawet pomysłu na przychody, a mimo wszystko są autorami przełomowej innowacji. W Google by móc zacząć wdrażać swój pomysł wystarczy akceptacjae komitetu złożonego z współpracowników. W istotny sposób redukuje to ilość tak zwanej pracy papierkowej i pozwala zaoszczędzić czas, a tym samym i pieniądze.

Ta metoda oceny innowacji jest dodatkowo narzędziem motywacji wewnętrznej

Informatycy, a myślę tu przede wszystkim o inżynierach i hackerach, to ludzie o specyficznym charakterze. Szacunek środowiska jest dla nich niezwykle istotny. Często znacznie bardziej niż tytuł menadżerski czy też wysokość pensji. Właśnie dzięki temu racje bytu buty mają projekty typu Open Source. Społeczność zbudowana wokół Linusa Torvalds stworzyła system operacyjny Linux i tysiące darmowych aplikacji, będących poważną konkurencją dla programów firmy Microsoft i wielu innych. Setki tysięcy developerów rozwija Open Sourcowe aplikacje i robi to za darmo. Zyskuje jednak szacunek środowiska, a to dla informatyków jest niezwykle istotne.
W Google pracownicy bardzo poważnie traktują swoją pracę w czasie „wolnym”, ponieważ bardzo zależy im na pozytywnej ocenie przez innych informatyków. O recenzje projektów proszą osoby mogące pochwalić się ponadprzeciętnymi osiągnięciami i doświadczeniem. Ich opinia jest niezwykle cenna i innowatorowi pozwala zdobyć szacunek środowiska.

Standaryzacja kodu

By inni pracownicy pozytywnie ocenili projekt, musi zostać dostarczony w przejrzystej formie. Pracownik musi trzymać się standardów obowiązujących w firmie, ponieważ w innym przypadku nie uzyska dla swojego projektu akceptacji innych. Dlatego można powiedzieć,
że stanowi narzędzie kontroli, które pozwala utrzymać wysoką jakość kodu źródłowego.

Read More
Blog

Zasada 70-20-10 – innowacyjność wpisana w obowiązki

Według Merisy Mayer – wiceprezes ds. Search Products & User Experience – innowacyjność to jeden z najważniejszych elementów strategii Google. Zasada 70-20-10 wpisuje ją w jeden z obowiązków pracownika szczebla menadżerskiego. Developerów i inżynierów obowiązuje analogiczna zasada 80-20.  Określa ona podział czasu pracy i gwarantuje, że jego część zostanie przeznaczona na innowacje.

Podział czasu pracy pracowników Google

MenadżerowiePracownicy techniczni
70% działalność podstawowa
20% dowolnie wybrane projekty, ale usprawniające istniejące już produkty
10% zupełnie nowe produkty i pomysły biznesowe
80% obsługa i rozwój bieżącej działalności
20% dowolnie wybrane
projekty techniczne

Źródło: B. Iyer, T.H. Davenport: Mechanizm innowacji firmy Google: rozbiór
na czynniki pierwsze. „Harvard Business Review Polska” listopad 2008  s. 48-61

W 2006 roku Google na swojej wewnętrznej stronie internetowej chwalił się ilością produktów w wysokości 370. Według autorów raportu aż 140 narodziło się w czasie przeznaczonym na własne inicjatywy.

Pracownicy techniczni 80% swojego czasu muszą poświęcić na przydzielone projekty związane z działalnością podstawową firmy, czyli wyszukiwarką i usługami reklamowymi. Pozostały czas mogą wykorzystać wybrany przez siebie pomysł. Nie są rozliczani w cyklu dziennym, tygodniowym czy też miesięcznym, więc mogą poświęcić przykładowo rok na działalność podstawową, a przez kolejne dwa miesiące realizować swoje marzenia i pracować przy swoim własnym pomyśle. Wydawałoby się, że to irracjonalne i bardzo kosztowne, ale zmniejsza to fluktuacje w firmie, a ludzie w ramach wdzięczności efektywniej pracują w swoim normalnym czasie pracy. Danie pracownikom nawet do 30% „czasu wolnego” zwraca się firmie poprzez:

  • Wyższą innowacyjność
  • Zdobycie dodatkowej wiedzy
  • Większą lojalność pracowników

Innowacyjny podział czasu pracy sprawia, że pracownicy nie muszą odchodzić z firmy, by móc realizować swoje pomysły. Pozwala to uwolnić pokłady ich pasji i spotęgować wewnętrzną motywację. Nie jest określone, nad czym Google ma pracować, ale wynik i tak przeważnie jest korzyścią dla firmy. Pracownicy nie są zbytnio kontrolowani z wykorzystywania swoich „20 procent”, bo było by to zbyt drogie. Koszty kontroli zapewne przewyższałyby korzyści, a dodatkowo pracownicy czuli by się inwigilowani.

Jak raportuje i rozlicza się czas pracy?

Każdy pracownik musi jednak zdać co tydzień krótki raport. Opisuje w nim w kilku zdaniach, nad czym pracował. Jego praca i autorskie pomysły są poddawane ocenie przez współpracowników. Jeśli tylko projekt uzyska aprobatę współpracowników, to jest traktowany, jako oficjalny. Zyskuje tym samym finansowanie z budżetu firmy. Ocena pracownicza jest gwarantem wysokiego poziomu pomysłów, bo nikt nie chce wypaść źle w oczach kolegów z firmy. Tym samym pracownicy traktują bardzo poważnie własne projekty i wpisują się one w misjęe firmy.
Strategia 70-20-10 bardzo pozytywnie wpływa na innowacyjność produktową firmy.

Przykłady produktów, które narodziły się w „czasie wolnym”

  • Google Checkout (upraszczający zakupy online),
  • Google Images (narzędzie wyszukiwania zdjęć w Internecie)
  • Gmail (rewolucyjna skrzynka pocztowa)
  • Google Directory (katalogi stron uporządkowane tematycznie)
  • Google Translate (narzędzie tłumaczące obcojęzyczne treści)
  • AdSense (moduł reklamowy na stronach zewnętrznych)
  • Google News (agregator wiadomości)

Kultura organizacyjna oraz Polityka pracy w firmie Google docenia pomysły napływające od pracowników – każdego szczebla. Każdy inżynier dzięki temu jest w stanie pracować przy rozwoju dowolnie wybranego produktu. Ma do tego 20% swojego czasu i to od niego zależy, na co go wykorzysta. Jeśli podczas prac rozwiąże istotny problem, to może liczyć na premie pieniężne i szacunek ze strony swoich kolegów.

Read More
1 6 7 8 9 10 14